Witajcie! Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2010.
Mamy już za sobą kilkanaście nurkowań, nasze prace podwodne ruszyły pełnym pędem, nurkujemy codziennie jeśli tylko pozwala na to pogoda. Chcemy nadrobić prawie dwumiesięczne opóźnienie spowodowane fatalną pogodą. Poniżej jest tekst opisujący łącznie kilka naszych ostatnich nurkowań oraz zdjęcia z nad i spod wody.
29 grudnia, po kilku nurkowaniach w sąsiedztwie Stacji (na Jedynka Point), mających na celu skonfigurowanie i sprawdzenie sprzętu oraz aparatu fotograficznego i oświetlenia, popłynęliśmy zodiakiem na kolejne nurkowanie w głąb fiordu Ezcurra - jednej z odnóg Zatoki Admiralicji. Celem naszego dzisiejszego zejścia pod wodę jest wykonanie zdjęć organizmów bentosowych zamieszkujących dno w transekcie od głębokości 25 m do powierzchni co 5 m. W sumie musimy wykonać po 10-15 zdjęć na każdej głębokości, tak aby pokryły powierzchnię około 2 m2. Po późniejszej analizie określimy skład gatunkowy oraz zagęszczenia bezkręgowców bentosowych: gąbek, strzykw, ukwiałów, rozgwiazd, jeżowców, mięczaków, wstężnic oraz drobnych skorupiaków równonogich i obunogich.
Dziś zrobimy pierwszy transekt pod Dufayelem. Zodiak dobił do żwirowej plaży od południowej strony wyspy, leżącej w części centralnej fiordu Ezcurra. Wyspa znajduje się około 5 km od Stacji i zodiakiem płynie się tam około 15-20 min. Wyspa ma długość około kilometra i jest pochodzenia wulkanicznego. Jej strome zbocza wznoszą się na wysokość 205 m. Są nachylona początkowo pod kątem 45 stopni a od połowy wysokości pną się prawie pionowo ku szczytom. Podobnie jest pod wodą - dno opada bardzo szybko kątem 35-45 stopni i już kilkanaście metrów od brzegu osiąga głębokość około 15 m. Niestety trochę czasu zabrało nam całe przygotowanie: najpierw musieliśmy pomóc przy zepchnięciu na wodę naszego zodiaka MK-II (w odległości 250 m od naszej "nurkowni", gdzie jest jedyne dogodne ku temu miejsce), a w związku z tym, że akurat był odpływ trzeba było ciągnąć ważącego około 350 kg (z silnikiem) zodiaka po kamienistej plaży przez 40 m, potem powrót do nurkowni i ręczne przenoszenie sprzętu przez śnieg i kamieniste odkryte dno na odległość około 100 m i ładowanie tego do zodiaka, który właśnie przypłynął i potem spychanie go na głębszą wodę aby mógł ruszyć. No i już po 20 minutach nie najlżejszych prac fizycznych, spoceni wewnątrz naszych suchaczy ruszamy na nurkowanie. Po drodze spotykamy na wodzie brazylijski kuter badawczy "Skua", który również prowadzi jakieś badania w pobliżu naszej stacji, podpływamy do naszych brazylijskich przyjaciół, pozdrawiamy i chwile rozmawiamy.
Szczegółowy opis dna: od powierzchni do 5-6 m łagodny stok, około 15 stopni, kamieniste z pojedynczymi większymi głazami (0,5-1 m średnicy), od 3 m na niektórych kamieniach glony (zielone buławki Ascoseira - foto), 5m na kamieniach niewielkie 3-4 centymentrowe mięczaki o polskiej nazwie czareczka (Nacella concinna), poniżej woda coraz mniej przejrzysta, stok bardziej stromy około 30-35 stopni. Poniżej 15 m głębokości widzimy kilkanaście zółto-pomarańczowych ukwiałów (średnicy kilku a nawet kilkunastu cm) wyłapujących swymi delikatnymi ramionami cząstki pokarmowe z wody. Od głębokości 15 metrów, dno opada mniej stromo i jest piaszczyste. Kamienie pozostawiamy za sobą, powyżej głębokości 12 metrów.
Listownice (Laminaria sp.) - glony o mięsistych liściokształtnych plechach (glony nie mają korzeni, łodyg ani liści - ich ciało to plecha) przypominających pasy transmisyjne pojawiają się od głębokości około 18-20 m. Pomiędzy plechami lub na nich zaobserwowaliśmy 3 gatunki rozgwiazd: krwisto-czerwone Odontaster validus, blado-żółte Lisasterias sp. oraz wielkie jak miednice wieloramienne Labidiaster sp. zwane głowami gorgony lub morskimi słońcami a także pojedyncze wężowidła (Ophionotus sp.). Im głębiej tym podłoże a także plechy glonów pokrywa grubsza warstwa peryfitonu (głównie okrzemek). Od głębokości 20-22 m i poniżej zanotowaliśmy bardzo dużo wężowideł na podłożu lekko mulistym pokrytym dodatkowo kępami zielonego kożucha peryfitonowych okrzemek, część wężowideł również była pokryta tym "osadem", część z uniesionymi na ramionach tarczami centralnymi (zagęszczenie sięgało nawet 10 osobników na 0,25m2). Poniżej głębokości 25 m dno opadało pod kątem prawie 45 stopni. Dzisiejsze nurkowanie trwało 25 min, maksymalna głębokość 26,6m. Wyjście bez dekompresji, z krótkim przystankiem bezpieczeństwa na głębokości 5-6 m.
30 grudnia mimo, że za oknem było pochmurno, woda była dziwnie spokojna, wiało tylko lekko z S, a więc od razu było chłodniej. Po południu popłynęliśmy ponownie pod Dufayela, zrobić drugi transekt. Niestety na głębokości 21m przeciekła mi prawa rękawica i musieliśmy zawrócić. Szczęśliwie sprzętowo staramy się być odpowiednio zabezpieczeni (sprzęt mamy co najmniej dublowany) i mieliśmy zapasową parę suchych rękawic, więc szybko zmieniłem jedną - mokrą na nową i poszliśmy znów pod wodę. Za drugim razem zrobiliśmy zdjęcia dna od głębokości 15 m, 10 m i 5 m.
Kolejnego dnia (31 grudnia) mieliśmy mniej szczęścia. Gdy przebywaliśmy już na dnie (28 m) piątą minutę, Michał poczuł, że z jego automatem dzieje się coś niedobrego. Opisuje to tak: "zacząłem mieć coraz większe problemy z wzięciem oddechu, każdy kolejny sprawiał coraz większy wysiłek. Spojrzałem na manometr - przy wdechu, wskazówka manometru skakała z 140 do 50 atmosfer (i tak za każdym wdechem). Wiedziałem, że jest to objaw zamarzania pierwszego stopnia automatu. Pokazałem Tomkowi, że mam kłopoty z automatem i musimy zacząć wynurzanie. Ręka Tomka, odruchowo spoczęła na wężu octopusa. W każdej chwili gotowy był do podania mi powietrza. Dla mnie każdy wdech był coraz cięższy, cały czas jednak oddychałem ze swojego automatu, powoli się wynurzając. Jeszcze kilka metrów i kilka następnych wdechów i zmuszony jestem pokazać Tomkowi znak "nie mam powietrza". Tomek działa odruchowo, bardzo sprawnie i szybko. Octopus ląduje w moich ustach, łapiemy się za uprzęże i po krótkiej chwili rozpoczynamy awaryjne wynurzanie. Tak pokonaliśmy trasę z 21 do 15 metrów".
Na głębokości 15 m Michał przełączył się na stary automat ale mimo to wspólnie zdecydowaliśmy zakończyć dzisiejsze nurkowanie. "Na przystanku bezpieczeństwa na głębokości 5 metrów, sprawdzam swojego "zamarzniętego" Abyss'a - działa bez zarzutu. Kilkakrotnie zmieniam automaty, powoli kończymy nurkowanie". Do samej powierzchni zgodnie z zasadami bezpieczeństwa ja miałem octopusa w pogotowiu i uwagę skupioną na "partnurze". Gdyby pojawiły się jeszcze jakieś problemy, byłem na nie w pełni przygotowany. Po raz kolejny doceniłem stare, dobre polskie szkolenie, które trwało 8 miesięcy (wykłady, ćwiczenia na basenie itd.) zanim po raz pierwszy zanurkowałem w jeziorze.
pozdrawaimy serdecznie TOMEK i MICHAŁ
--
Tomasz Janecki Ph.D.
Leader of 34. Polish Antarctic Expedition 2009-2010 "ARCTOWSKI" Polish
Antarctic Station
Tel. IRIDIUM 08816.414.178.58
Fax. INMARSAT 00871.761.673.911
Deputy Head of Logistics
Department of Antarctic Biology PAS
Ustrzycka 10/12, 02-141 Warsaw, POLAND Tel. +48 22.846.33.83 Fax.
+48 22.846.19.12
e-mail: toja@arctowski.pl
www.arctowski.pl