|

|
|
YOLANDA ZDOBYTA !!! |
6 marca Grzegorz "BANAN" DOMINIK dotarł do położonego poniżej 200m wraku statku, "YOLANDA", który leży przy ścianie Ras Mohammed. Tym samym "BANAN" ustanowił nowy rekord świata w kategorii nurkowań wrakowych ostatecznym wynikiem 210 m w 210'. Ponadto "BANAN" jako pierwszym człowiekiem na świecie, zszedł do wraku położonego poniżej 200m w rebreatherze.
Szczątki wraku YOLANDA odkryłem już 07 lipca 2003 roku na rafie Ras Mohammed w Egipcie.
Nurkując po raz pierwszy 10 lat temu na słynnych "kiblach" z YOLANDY, które znajdują się na głębokości ok.15m nigdy bym nie przypuszczał, że kiedyś zejdę tam aż tak głęboko. Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie, co może być dalej. Nurkowałem coraz głębiej i głębiej. Najpierw na 30 metrów, potem 50, 75. Cały czas natrafiałem na ceramikę sanitarną, którą Yolanda przewoziła. aż w końcu natrafiłem na 3 kontenery, z których ona się wysypała. Znajdują się one na głębokości ok. 70 m. Skoro aż tam się osunęły, to zastanawiało mnie, co może być dalej, że może odnajdę wrak? Aż wreszcie zdecydowałem się na to ostateczne głębokie nurkowanie. I latem 2003 roku po raz pierwszy trafiłem na szczątki Yolandy na głębokości ok. 150 m. Na załamaniu rafy ukazał mi się majestatycznie wiszący tam dziób tego wraku z kotwicą. Nurkowanie wykonałem z Tomkiem WRÓBLEWSKIM, który był nade mną i obserwował to nurkowani z gł. ok. 125 m. Obaj widzieliśmy ten wrak. Po wynurzeniu opowiedzieliśmy o tym wszystkim obecnym na łodzi na której przebywał wówczas także brytyjski instruktor Leigh CUNNINGHAM, który prowadził jakiś kurs nurkowania technicznego. Po prostu korzystaliśmy ze wspólnej łodzi. Nie przypuszczałem wówczas że stanie się on przyczyną moich późniejszych kłopotów.
Po powrocie do kraju podaliśmy informację o znalezisku do Magazynu Nurkowanie, który umieścił ją w numerze 8/2003 Proszę sobie teraz wyobrazić jakież było moje zdziwienie, kiedy niespełna dwa lata później dokładnie w czerwcu 2005 roku z angielskiego magazynu DIVER dowiedziałem się, że dwóch brytyjskich nurków technicznych Leigh CUNNINGHAM i Mark ANDREWS odnaleźli szczątki YOLANDY na głębokości 145m !!!
To właśnie spowodowało podjęcie przeze mnie decyzji o dalszych poszukiwaniach i ostatnim rekordowym nurkowaniu.
PRZYGOTOWANIA
Przygotowania do kolejnego nurkowania polegały na stopniowym zwiększaniu głębokości do około 100 m z użyciem powietrza przez około trzy dni. Adoptuję w ten sposób swój organizm do uderzenia narkozy azotowej podczas przełączania się z diluentu trimixowego na powietrzny na dużej głębokości. Czwarty dzień jest dniem przerwy na regenerację. Trzeba dać organizmowi przerwę na odpoczynek. W kolejnym dniu wykonuje nurkowanie trymiksowe. Kolejny dzień to znowu przerwa. Poświęcam go na złożenie i opływanie sprzętu i jego odpowiednie wytrymowanie (ostatnio bardzo modne określenie).
NURKOWANIE
No i w końcu głębokie zanurzenie. Oczywiście, jeżeli mam dobre samopoczucie i warunki pod wodą są odpowiednie (brak prądów). Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy tak bardzo się nie bałem przed nurkowaniem. Nie bałem się, że zostanę tam na dole. Bardziej obawiałem się dystansu do przepłynięcia, który mógłby wywołać ewentualne objawy choroby dekompresyjnej z powodu nadmiernej pracy płetwami. Nurkowaniem z powierzchni dowodził Tomek WRÓBLEWSKI, który pomógł mi także w ubieraniu sprzętu na powierzchni i wykonał wstępne sprawdzające nurkowanie do gł. 70m (prądy) Zabojkowując jednocześnie kontenery. Oznaczył mi w ten sposób miejsce wejścia do wody pomiędzy "kiblami" a kontenerami tak abym nie marnował czasu podczas zanurzania. W wodzie dopinać butle (nie ustałbym z takim ciężarem) pomogli mi Kamil BISKUP i Paweł GROSICKI młodzi adepci nurkowań technicznych, którzy zdobywają praktykę w ten sposób. Także w trakcie dekompresji przynosili mi napoje do picia, za co im serdecznie dziękuję. Do wody weszło jeszcze oprócz mnie czterech innych nurków: Jacek MUSIAŁ, Cezary RADOMSKI, Michał SOPRYCH i Jerzy ZINCZYN, którzy nurkowali niezależnie ode mnie. Tak, że Tomek miał pełne ręce roboty. Ja zanurzałem się pierwszy, oni zanurzali się po mnie na głębokości pomiędzy 100 a 150 m.
Nurkowanie to wykonałem w sposób naturalny tzw. "alpejski", jedyny, w jaki nurkuje - bez lin opustowych, nurków zabezpieczających pod wodą, zawsze ze wszystkimi gazami przy sobie. Najpiękniejsze w tego typu nurkowaniach jest to, że plan nurkowania dobieram dopiero tam na dole w zależności od sytuacji. Mam ich zawsze ze sobą kilka. Do wraku popłynąłem po stoku z tzw. "płetwy" natomiast poprzednia ekipa użyła skuterów! Dodatkowo ściągnąłem ze sobą linę i zabojkowałem wrak ! (dla odważnych) , a tak naprawdę chodziło o to żebym w przypadku awarii rebreathera nie musiał wracać po stoku lub wynurzać się w toni.
Oczywiście w drodze powrotnej odcumowałem linę i wróciłem po stoku do punktu wejścia.
Nurkowanie zacząłem za dnia, a kiedy wychodziłem było już ciemno. Spędziłem pod wodą około 3,5 h.
SPRZĘT
Nurkowanie odbywałem z użyciem klasycznego rebreathera Buddy Inspiration. Bez wbudowanego komputera dekompresyjnego. Oczywiście był on własnoręcznie przeze mnie zmodyfikowany. Modyfikacja polegała przede wszystkim na zwiększeniu objętości czynnika oddechowego. Na zdublowaniu diluentu zasilającego rebreather. Zwiększeniu objętości worka wypornościowego. Użyłem zestawu OMS-a dwa razy 50 l. Kolejną modyfikacją było wyeliminowanie akustyki tzw. buzzera. Jest to urządzenie informujące o nieprawidłowościach w pracy maszyny. Patent na to wziąłem od Niemców. Oni także mieli problemy z rebreatherem. Podczas rekordowego nurkowania na głębokości 222 m już na 175m ich rebreathery się wyłączały. Materiał absorpcyjny, który zastosowałem jest produkcji polskiej. Z tym absorbentem podczas nurkowań głębinowych czuje się najlepiej, co jest dziwne, ponieważ jest to substancja gruboziarnista. Teoretycznie drobnoziarnisty absorbent lepiej się pakuje. Lepiej uciska się go w scrubberze, w teorii powinien wówczas lepiej pochłaniać dwutlenek węgla. Natomiast ja na dużych głębokościach z absorbentem polskim zachowuję większą jasność umysłu. Ten absorbent to zwykłe wapno sodowane. W całej istocie nurkowania głębinowego niezależnie czy mówimy o rebreatherze czy obiegu otwartym chodzi o to żeby mieszankę trymixową zawierająca hel "zapiąć" jak najpóźniej i jak najwcześniej się z niej "wypiąć". W drodze powrotnej skraca to szalenie dekompresję, jaką należy odbyć. Na wypadek awarii rebreathera miałem backup z obiegiem otwartym po każdej ze stron. Po lewej ratunkowy trymiks i po prawej nitroxy do dekompresji. Butle były wyposażone w automaty f-my ATOMIC.
Podczas całego nurkowania pracowała kamera w specjalnie na tą okazję zrobionej obudowie f-my GRAL MARINE.
MIESZANKI GAZÓW
W rebreatherze wykorzystałem jako travel mix powietrze do głębokości 50 m. Tak naprawdę to przełączenie nastąpiło dużo głębiej. W drugiej butli jako bottom mix, miałem trymiks o składzie 7/75, którym mogłem operować do głębokości 222 m. W przypadku awarii na głębokości od 200 do 220 m, mogłem przełączyć się natychmiast na obieg otwarty z trimixem identycznym jak w rebreatherze. Kolejną butle 12l z trymixem o składzie 7.5/70 mógłbym zastosować od 200 do 150 m. Kolejne twinset z trymixem 9/60 od 150 do 50 m i następnie automatycznie przejść na nitroxy dekompresyjne, gdzie pierwszy o zawartości 25% tlenu mógłby być zastosowany od gł. 50 do 25 m, następny o zawartości 50% tlenu od głębokości 25 m. I ostatni 75% od 9m do powierzchni. W ostatniej fazie mogłem ewentualnie zastosować jeszcze butle pony z czystym tlenem. Do planowania dekompresji stosowałem mój ulubiony Z-Planner, na którym wykonałem kilka planów nurkowych. Komputer podał mi głębokość, na którą się zanurzyłem, czas oraz wykres całego nurkowania.
CO DALEJ - ZNOWU YOLANDA ?
Z pewnością będę kontynuował głębokie zanurzenia połączonych z penetracją wraków. Zawsze nurkuje po coś, a nie tylko dla sportu. Natomiast czy zanurzę się jeszcze na Yolande? Nie wiem. Raczej nie. To tak naprawdę mało interesujący wrak. Był bardzo mały ok. 75m I teraz z porozrywanego na części tak naprawdę niewiele zostało. Tutaj w tym wszystkim chodziło o zupełnie, co innego o prawdę. O udowodnienie plagiatu i pokazanie, że nie można sobie tak po prostu przywłaszczyć czyjejś własności. Miałem już dość przykrych doświadczeń po odnalezieniu GOI i nurkowaniu na STEUBENIE. Będziemy nurkowali ze scrubberem radialnym ze względu na możliwość wydłużenia czasów nurkowania.
Grzegorz "BANAN" DOMINIK
|
|
|