Powrót do strony głównej

 

212 metrów na obiegu zamkniętym


Banan, niedawno dotarła do nas wiadomość, że zaliczyłeś kolejny rekord w nurkowaniu. Czy to prawda?

Tak, przyznaję – udało mi się zejść i co najważniejsze szczęśliwie wrócić z gł. 212 m na obiegu zamkniętym.

A więc jest to właściwie podwójny rekord?

Można tak powiedzieć. Jest to rekord Polski w głębokości zanurzenia i jednocześnie najgłębsze zanurzenie na obiegu zamkniętym. Kiedy wykonałem swoje poprzednie rekordowe nurkowanie na gł. 200 m, wówczas jeszcze nie schodziło się tak głęboko na rebreatherach. Teraz jest już to rozgraniczenie: albo na rebreatherze albo na obiegu otwartym. No i dobrze, bo uważam, że na obiegu zamkniętym jest to znacznie trudniej wykonać.

Dlaczego więc na rebreatherze?

Ludzie często mnie o to pytają. Otóż wyłącznie ze względów oszczędnościowych – mam tu na myśli około 10-krotnie wyższe koszty gazów, jakie musiałbym ponieść w przypadku zanurzenia na obiegu otwartym.

Było ciężko?

Nie ukrywam, że tak. Nurkowania do 200 m przychodziły mi znacznie łatwiej, natomiast te poniżej tej głębokości są już bardzo wyczerpujące. Człowiek wychodzi z wody i ma wszystkiego dość.

Który z tych rekordów jest dla Ciebie cenniejszy? Ten poprzedni na obiegu otwartym, czy obecny na obiegu zamkniętym?

Szczerze mówiąc nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, chyba cenię je jednakowo. Jestem zadowolony, że udało mi się dwukrotnie zejść poniżej 200 m i wyjść z tych nurkowań bez szwanku.

W jaki sposób i jak długo przygotowywałeś się do tego nurkowania?

Trwało to mniej więcej pół roku, głównie z powodu odległości - w Egipcie nie przebywam na stałe tylko od czasu do czasu. Poza tym bardziej nastawiałem się na testowanie i próby rebreathera. Głębokość zwiększałem stopniowo po ok. kilkanaście metrów, sprawdzałem absorbent, i własne patenty. Nurkowanie tak głębokie na rebreatherach to stosunkowo młoda dziedzina i nie ma za bardzo skąd czerpać wiedzy. Właściwie powoli do wszystkiego dochodziłem sam, metodą prób i błędów.

Ile osób było w nie zaangażowanych?

Nikt tylko ja sam.

Jaki jest w tej chwili rekord w nurkowaniu na obiegu zamkniętym?

Rekord należy do Davida Showa, który w ub. roku zszedł na głębokość 270 m. Kilka miesięcy póżniej zginął próbując poprawić ten wynik. Nurkował na obiegu zamkniętym MK 15??? używanym w marynarce wojennej USA, ja natomiast zanurzyłem się na Budy Inspiration, rebreatherze znacznie mniej zaawansowanym technologicznie. Niemcy zeszli na nim niewiele głębiej, bo na 220 m.

Jak sądzisz, gdzie jest kres tych rekordów - 200 m z zatrzymanym oddechem, 300 m na obiegu otwartym, 250 na rebreatherze, itd.? Czy to się kiedyś zatrzyma?

Wydaje mi się, że to jest tak jak w skokach narciarskich, gdzie ta granica ciągle się przesuwa. W nurkowaniu nie może być inaczej. Człowiek wciąż stara się pokonywać swoje możliwości i bariery fizjologiczne. To pragnienie plus szybki rozwój techniki będą prowadzić do pokonywania wciąż większych głębokości.

Czy wyznaczyłeś sobie jakąś granicę głębokości, poniżej której nie będziesz już próbował zejść?

Nie

Rekordy ustanawiasz dla własnej satysfakcji, sławy, czy aby sobie coś udowodnić?

Nigdy nie ustanawiam rekordów specjalnie, one powstają jakby same z siebie. Często robię coś jako pierwszy Polak, więc automatycznie wyniki stają się rekordami. W tym wypadku też nie chodziło o ustanowienie rekordu. W założeniu miałem zejść na mniejszą głębokość 204m, a decyzję o zejściu niżej podjąłem już w trakcie nurkowania. Zawsze mam przygotowanych kilka planów, który wybiorę zależy od rozwoju sytuacji. Ponadto Ja zawsze nurkuję po coś. Często, aby coś sprawdzić lub np. wyeksplorować jakiś wrak. Poza tym przygotowuję się do czegoś znacznie poważniejszego i jest to jedno z wielu nurkowań w drodze do realizacji tego celu. Nie powiem jeszcze o co chodzi, żeby nie zapeszyć.

Podaj chociaż 3 powody, dla których warto podejmować takie ryzyko?

Nie potrafię Ci tego wytłumaczyć. Chyba dla widoków i adrenaliny. Tam tylko wydaje się, że jest totalnie ciemno, kiedy jednak oczy przyzwyczają się do tej ciemności to naprawdę dużo widać w takim tajemniczym pół mroku, a są to widoki, które niewielu jest dane zobaczyć. Ostatnio np. dopadło mnie stado delfinów. Szkoda tylko że zebrało im się na zabawę tak głęboko. Jeśli jednak chodzi o to ostatnie nurkowanie, to chciałem także udowodnić sobie i tym, którzy uważali, iż mój poprzedni rekord był tylko czystym przypadkiem i powinienem zginąć, że tym razem też mi się uda i to nie był przypadek. Zresztą lepiej zapytaj ludzi dlaczego „biorą” lub chodzą w góry.

Ostatnio bicie rekordów stało się „trendy”. Czy nie uważasz, że coraz częściej zabierają się za to osoby nieprzygotowane?

Tak właśnie uważam. Przypominasz sobie co napisałem w „Nurkowaniu” (MN 03/2005 „Głębokie nurkowania techniczne i wrakowe” – przyp. Red.) ) Wspominałem, że nastąpi eksplozja w nurkowaniu poniżej głębokości 150 m. I miałem racje. Wystarczy spojrzeć na tabelę rekordów, którą zamieściłem w ub. roku na swojej stronie. Teraz ludzie sami dzwonią i proszą, żeby ich tam wpisać – nie mam na to żadnego wpływu. Przez ostatni rok więcej osób zanurkowało poniżej gł. 150m niż przez te ostatnie lata tj. od roku 2000, kiedy to po raz pierwszy zszedłem poniżej tej głębokości. Śmiem twierdzić, że jest kwestią bardzo niedalekiej przyszłości, kiedy nurkowanie poniżej głębokości 200 m będzie tak popularne jak dziś poniżej 150 m.

Czy dobry sprzęt może nadrobić brak wyobraźni i zdoła uratować nurka w kryzysowej sytuacji?

Zdecydowanie nie. Pod wodą, zwłaszcza na znacznych głębokościach, pomijając umiejętności, wyobraźnia, koncentracja i odporność psychiczna są najważniejsze. Oczywiście dobry sprzęt jest również bardzo ważny, ale jest on tylko dodatkiem do nurka.

Czy jest osoba, której pod wodą ufasz bezgranicznie?

Nawet sobie nie ufam (śmiech)

Czy masz swojego nurkowego guru?

Są osoby, które podziwiam w nurkowaniu, ale nie traktuję ich jako moich osobistych guru.

Tak znaczne głębokości na jakie schodzisz wymagają długiego czasu dekompresji. O czym myślisz zawieszony w toni?

Kiedyś zwykle sobie o czymś marzyłem. Teraz, kiedy technika pozwala na słuchanie muzyki pod wodą, muzyka jest właśnie tym czemu na dekompresji oddaję się najchętniej. Wprawdzie nie mogę zabrać tego sprzętu poniżej 100 m, ale zawsze znajdzie się ktoś chętny z ekipy, kto przynosi mi moją ulubioną muzykę na dekompresję. Czas wtedy o wiele szybciej i milej płynie. Ponadto staram się zawsze oile jest to tylko możliwe nurkować przy ścianach. Więc mogę spokojnie podglądać podwodne życie.

Wyobrażam sobie, że Twoi bliscy drżą z obawy przed każdym Twoim głębokim nurkowaniem. Czy nie próbują Cię od tego odwodzić?

Zwykle o tym nie wiedzą. Staram się robić to w tajemnicy, żeby nie narażać ich na stres i najczęściej dowiadują się po fakcie. Tym razem jednak żona coś podejrzewała i spytała mnie wprost. Nie mogłem jej okłamać. To mądra kobieta i stara się mnie zrozumieć.

Nurkowanie to chyba nie jedyna Twoja pasja? Co robisz, kiedy nie bijesz rekordów ;-)) ?

Zarabiam pieniądze, prowadzę centrum nurkowe, szkolę ludzi i wychowuję córki. Lubie też oddawać się swojej innej pasji czyli motoryzacji oraz pilotowaniu samolotów.

Mówiąc o szkoleniu masz na myśli kursy techniczne dla zaawansowanych oraz kursy instruktorskie?

Głównie tak, ale to nie znaczy, że nie robię OWD, choć rzeczywiście znacznie rzadziej. Wśród osób, które szkoliłem jest wielu takich, których prowadziłem od samego początku. Są również tacy, o których zaczyna się robić coraz głośniej, np. Tomek Wróblewski, Leszek Nowak, Witek Zembaczyński, Janusz Jaroszek, Marcin Adamski, czy Jacek Musiał.

Gdzie chciałbyś się znaleźć, kiedy masz już dosyć wody? Miewasz w ogóle takie chwile?

Tak, miewam takie chwile i to dosyć często. Gdzie chciałbym się wówczas znaleźć? Mógłbym odpowiedzieć - na Księżycu, ale powiem coś, co być może zabrzmi banalnie, ale będzie szczere - po prostu w domu, z rodziną.

Twoje największe marzenie? Wiem, to trudne pytanie, ale Ty nie chodzisz przecież łatwymi ścieżkami?

Rzeczywiście nie chodzę w życiu na skróty, ale tak się dziwnie złożyło, że wszystkie moje dotychczasowe marzenia spełniły mi się jakby przed czasem. Będę więc musiał poszukać sobie nowych wyzwań (śmiech)

Czego możemy Ci zatem życzyć?

Szczęścia w realizacji planów, bo wytrwałość mam już chyba wrodzoną.

ROZMAWIAŁ: Aleksander OSTASZ