POBIŁEŚ REKORD POLSKI W NURKOWANIU NA REBREATHERZE NURKUJĄC NA 157m.
Celem tego nurkowania była asekuracja kol. Janusza JAROSZKA oraz Leszka NOWAKA, którzy chcieli zanurkować poniżej
głębokości 150 m. Byłem na tej głębokości wielokrotnie, więc postanowiłem tym razem zanurkować tak głęboko z użyciem
rebreathera. Nie ukrywam, że również ze względów oszczędnościowych. Koszt mojego całego nurkowania wyniósł zaledwie
kilkadziesiąt dolarów (!!!), przy czym moi koledzy nurkujący na obiegach otwartych zapłacili po kilkaset dolarów. To, że
moje nurkowanie stało się przy okazji nurkowaniem rekordowym to już zupełnie inna sprawa.
JAK WYGLĄDAŁY PRZYGOTOWANIA ?
Na miejsce przygotowań oraz nurkowań wybraliśmy jak zwykle
nasze ulubione miejsce zwane „BLACK CANION” położone przy wyspie SMALL GIFTUN nieopodal egipskiej HURGHADY. Jest to
najlepsze znane mi miejsce do tego typu nurkowań ze względu na brak głębokich prądów morskich. Same przygotowania polegały jak
zwykle na stopniowym zwiększaniu głębokości oraz wydłużaniu czasu dennego w celach adaptacyjnych. Oczywiście bardzo istotną rolę
odegrało tutaj tzw. „opływanie” sprzętu.
WSZYSTKO ZGODNIE Z PLANEM ?
Całe nurkowanie zostało przeprowadzone według planu wykonanego na programie dekompresyjnym Z-Planner do obiegów zamkniętych.
W przypadku wystąpienia sytuacji awaryjnej mogłem skorzystać z planu awaryjnego na obieg otwarty wykonany na tym samym programie,
którego zawsze używam. Komputery nurkowe VR 3 , które użyłem z powodu braku innych, posłużyły w tym przypadku jako wskaźnik
głębokości, aczkolwiek mogłem zanurkować według ich wskazań w przypadku sytuacji awaryjnej np. znacznego przekroczenia głębokości
lub np. „zasiedzenia” się. Jako czasomierz wykorzystałem zegarek firmy CITIZEN ze względu na pomiar czasu z
dokładnością co do sekundy co znacznie pomaga przeprowadzić dekompresje.
NA JAKIM SPRZĘCIE NURKOWAŁEŚ ?
Na własnoręcznie rozbudowanym rebreatherze BUDDY INSPIRATION. Przeróbki polegały głównie na zwiększeniu objętości butli,
zastosowaniu zmodyfikowanego ustnika polskiej produkcji, dzięki któremu bez problemu w każdej chwili mogłem przejść na obieg
otwarty bez konieczności wyjmowania ustnika z ust oraz dodaniu dodatkowego źródła wyporności w postaci worka wypornościowego
f-my OMS. Również istniała możliwość przełączenia się na tlenowy obieg otwarty w rebreatherze. Ponadto zastosowałem dodatkowe
butle oczywiście w celach awaryjnych. Jedną z gazem dennym na głębokość 100 m, natomiast drugą z gazem dekompresyjnym.
Najciekawszym jest to, że pojemność każdej z nich wyniosła aż 20 l !!! Należy pamiętać, że z głębokości 150 m do gł. 100 m
mogłem wynurzyć się dzięki możliwości przełączenia się na obieg otwarty w rebreatherze. Natomiast po przekroczeniu głębokości
100 m musiałbym przełączyć się na wspomniane dodatkową butle awaryjną z trymiksem następnie z nitroksem. Na zakończenie takiego
awaryjnego schematu nurkowania mogłem skorzystać z tlenowego obiegu otwartego znajdującego się w rebreatherze. Jednak
najciekawszym aspektem tego nurkowania było użycie absorbentu polskiej produkcji, który jak się później okazało
„trzymał” lepiej parametry niż oryginał.
JAKICH GAZÓW UŻYLIŚCIE ?
Skład gazu dennego „bootom mixu” w rebreatherze wyniósł 9/69 W awaryjnych butlach dodatkowych miałem trymix 15/55
na głębokość 100m oraz nitrox 50. Natomiast koledzy nurkujący na obiegach otwartych użyli gazu dennego o identycznym składzie
tyle tylko że zużyli go dużo dużo więcej. Jako gaz podróżny „travel mix” chłopaki zastosowali nitrox 25 natomiast
do deco mix-ów EAN 50 i 75.
ILE CZASU ZAJĘŁO WAM NURKOWANIE?
W moim przypadku całkowity czas nurkowania wyniósł 111min. Natomiast w przypadku kolegów ponad 2 godziny.
....Nurkowanie zostało wykonane bez liny opustowej. Było to klasyczne opadanie z odpowiednia prędkością do gł. ok. 100m. tak
aby trafić w wejście do kanionu, który jest niczym innym jak rozpadliną w dnie. Następnie po stromym zboczu w postaci kaskad
„zeszliśmy” do głębokości - ja 157 m, Janusz - 155, 5m, a Leszek 159 m. Po kilkominutowym pobycie na dnie
rozpoczęliśmy wynurzanie przy pionowej ścianie wykonując oczywiście zaplanowane przystanki dekompresyjne. Podczas jednego z
głębokich przystanków dekompresyjnych „deep stop” gdzieś pomiędzy 70 a 80 m płynęliśmy wśród lasu ogromnych gorgonii
wielkości od 3 do 5 m, manewrując delikatnie pomiędzy nimi. I właśnie dla takich widoków warto to robić. Gdzieś od głębokości
ok.35 m natrafiliśmy na płaskie dno „plateau” i zaczęliśmy płynąć z prądem w dryfie aż do miejsca gdzie była
przycumowana łódź pod która czekały na nas podwieszone butle z tlenem oczywiście w celach awaryjnych. Po zakończeniu czasu
oficjalnej dekompresji profilaktycznie pozostaliśmy pod wodą o 15min.dłużej oddychając czystym tlenem wydłużając tym samym całą
dekompresje. Również po zakończeniu nurkowania na łodzi oddychaliśmy przez pół godziny czystym tlenem tak na wszelki wypadek.
Po zakończeniu całej procedury „uzupełniliśmy płyny” i zjedliśmy posiłek ciesząc się jednocześnie z kolejnego sukcesu
oraz snując plany na przyszłość.
CZYLI KOLEJNY SUKCES NA TWOIM KONCIE ?
W moim przekonaniu nurkowania zakończyły się sukcesem dzięki zastosowanym wielokrotnym zabezpieczeniom na wypadek wystąpienia
sytuacji awaryjnych. Nie wspomniałem tutaj, że największą rolę oczywiście odegrało wytrenowanie nurków. Największy sukces
jednak osiągnął Janusz JAROSZEK, któremu pragnę zadedykować tą rozmowę i podziękować tym samym za wkład pracy oraz determinację
z jaką dochodzi do celu. Mało kto wie, że Janusz zanurkował na tą głębokość w wieku 60. lat (!!!) - w wieku, w którym wielu
już się wycofuje. Złamał tym samym wiele jak widać niesłusznych teorii i pokazał, że w tym wieku można wszystko, wystarczy tylko
chcieć.
I CO DALEJ ?
Aktualnie trwają starania o uznanie tego nurkowania jako rekord świata oraz umieszczenie go w księdze rekordów GINNESSA.
A jeśli pytasz o moje dalsze plany, to niech pozostaną na razie tajemnicą.
DZIĘKUJE ZA ROZMOWĘ I ŻYCZĘ DALSZYCH SUKCESÓW
Ja również dziękuję.
Rozmawiała Katarzyna ANDRZEJEWSKA
|