Powrót do strony głównej

ZABAWY Z SIECIAMI


     Nadeszła wiosna. Wraz z nastaniem cieplejszych i słonecznych dni dużo osób wybiera się na nurkowania nad Bałtyk. Jak Bałtyk, to oczywiście wraki. Jednak nurkowanie na wrakach Bałtyku zdecydowanie różni się od nurkowania w jeziorze czy nawet nurkowania na wrakach w Egipcie. Niebezpieczeństw jest sporo i nie sposób wszystkich opisać w jednym artykule: sieci, głębokość, słaba widoczność, temperatura, prądy morskie, ostre przedmioty, niestabilne przerdzewiałe struktury, podwodna fauna i flora oraz sporo innych. Postanowiłem zwrócić uwagę na jeden z najważniejszych aspektów takiego nurkowania – sieci !

Większość płetwonurków lekceważy ten problem, twierdząc, że świetnie sobie poradzą, bo przecież ćwiczyli wycinanie się z sieci na kursach wrakowych. Należy jednak zwrócić uwagę, iż takie ćwiczenia są wykonywane w komfortowych dla ćwiczącego warunkach: płytko, pod nadzorem instruktora, z możliwością wynurzenia w każdym momencie na powierzchnię. Dodatkowo ćwiczenia te prowadzone są z wykorzystaniem tzw. „łatwych” sieci. Pomimo tego i tak wielu nurków ma problemy z uwolnieniem się z nich.

Spróbujmy teraz przeanalizować po kolei prawdopodobną realną sytuację powstania takiego zagrożenia.
W sytuacji rzeczywistej, w sieć zaplątujemy się raczej przy ograniczonej widoczności i znacznie głębiej. Powoduje to nawet u doświadczonego nurka „skok adrenaliny” i chęć natychmiastowego uwolnienia się, co z kolei doprowadza do powstania dalszych zaczepów i na koniec do paniki. Serce zaczyna walić jak oszalałe. Przyspiesza się nam oddech. Robi się nam gorąco pomimo niskiej temperatury wody. Rękoma zaczynamy po omacku szukać noża. Po plecach spływa nam pot, mamy wrażenie duszności. Tracimy zdolność posługiwania się nożem i wypada on nam z ręki. Jesteśmy sparaliżowani paniką i zachowujemy się irracjonalnie. Myślimy tylko o ucieczce. Oddech cały czas się spłyca i przyśpiesza. W rezultacie doprowadzamy do niedotlenienia i zatrucia dwutlenkiem węgla, co prowadzi do utraty przytomności, a następnie ..... Tymczasem co robi nasz nurkowy partner. Akurat np. próbuje zrobić zdjęcie. Zajmuje mu to minutę, dwie (jest głęboko, wpływ narkozy azotowej jest wyraźnie odczuwalny). Odwraca się do nas i widzi jak jesteśmy zawinięci w sieci. Tymczasem jest już za późno.

Oczywiście przedstawiona wizja nurkowania jest bardzo pesymistyczna, ale dokładnie odzwierciedla zagrożenia jakie niesie ze sobą zaplatanie się w sieci. Nurkując na wrakach należy się z tym liczyć i być przygotowanym na taką sytuację.

W przypadku zaplątania się w sieci podstawowe znaczenie ma psychika i opanowanie. Pomoc partnera od nurkowania, jest bardzo pożądana, ale nie zawsze możliwa. Czasami wręcz próba wycięcia przez partnera może zakończyć się zaplątaniem obu osób. Dotyczy to zwłaszcza sieci nie napiętych, luźno pływających w toni. Jeśli jest to możliwe, to wycinać należy się samemu. Sama obecność partnera już powoduje zmniejszenie paniki. Po za tym partner może nam pomagać oświetlając fragmenty sieci do przecięcia. Należy jednak zdawać sobie sprawę iż wycięcie się z sieci zajmie nam cenny czas, a tego na większej głębokości nie mamy za dużo, więc musimy go wykorzystać jak najbardziej efektywnie. Cięcie „na oślep” sieci doprowadzi tylko do niepotrzebnej straty czasu, a wcale nie gwarantuje nam sukcesu.

Jak należy się więc zachować, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji? Najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie do takiego nurkowania. Żeby wyciąć się z sieci musimy mieć do tego odpowiednie, profesjonalne narzędzia (nie finkę, ani nóż z babcinego plateru). Najczęściej spotykane narzędzia służące do tego celu to:

1. nóż nurkowy – można nim przecinać bez większego problemu sieci napięte o cienkich lub średniej grubości linkach. Jednak gdy wpłyniemy w sieć pływającą, nie napiętą, to do przecięcia takiej sieci potrzebujemy obydwu rąk. Jedna naciąga linki sieci, a w drugiej trzymamy nóż. Może to jednak spowodować powstanie dalszych zaczepów i unieruchomienia rąk.

2. nóż do sieci – idealne narzędzie do cięcia cienkich linek. Możemy to zrobić korzystając tylko z jednej ręki przy napiętej sieci. Problemem może jednak być przecięcie grubszej liny.

3. sekator – tutaj rozróżniamy dwa rodzaje tego narzędzia: sekator „nożycowy” gdzie oba ostrza zachodzą na siebie oraz sekator „kowadełkowy” gdzie ostrze jest dociskane do płaskiej powierzchni. Sekatorem bez problemu będziemy mogli przeciąć grubsze linki, natomiast możemy mieć kłopot z cienkimi. Dla sekatora „nożycowego” cienkie linki będą dostawać się pomiędzy ostrza blokując sekator.

Nie ma jednego narzędzia, pozwalającego nam uwolnić się w każdej sytuacji. Potrzebujemy więc co najmniej dwa narzędzia tnące i to najlepiej rozmieszczone w różnych miejscach tak, żeby utrata lub zaplątanie jednego narzędzia w sieci nie stawiała nas w sytuacji bez wyjścia.

W przypadku wpłynięcia w sieci należy przede wszystkim opanować uczucie narastającej paniki i uspokoić oddech. Nie wykonujemy żadnych gwałtownych ruchów. Powoli sięgamy do odpowiedniego narzędzia tnącego i staramy się delikatnie naprężyć sieć. Następnie zaczynamy powoli ją przecinać. Tutaj bardzo ważna uwaga: nie próbujemy zlikwidować zaczepu, bo to ponownie doprowadzi do powstania kolejnych. Staramy się odciąć cały fragment sieci o który się zaczepiliśmy. Tniemy w takiej odległości od siebie, aby wyraźnie widzieć miejsce cięcia i stopniowo odpływamy od sieci (cały czas naprężając fragment o który jesteśmy zaczepieni). Próba cięcia w zbyt małej odległości może doprowadzić do przecięcia jakiegoś elementu naszego sprzętu. Legendarna jest już próba przecięcia węża od automatu. Bardziej prawdopodobne jest wtedy jednak zaczepienie i unieruchomienie ręki. Również tnąc zbyt blisko siebie przeważnie tniemy fragmenty sieci, które nie mają wpływu na nasze uwolnienie, czyli niepotrzebnie tracimy cenny czas. Po przecięciu sieci wynurzamy się na powierzchnię z całym odciętym fragmentem.

Opis wygląda bardzo prosto. Jednak w praktyce wcale nie jest to takie łatwe. Na kursach wrakowych zdarzają się osoby, którym wycięcie się z sieci zajmuje ponad dwadzieścia minut. Należy więc jak jest to tylko możliwe ćwiczyć tę umiejętność. Najlepszym rozwiązaniem jest jednak profilaktyka i minimalizowanie możliwości zaczepu. Istotna jest tutaj odpowiednia konfiguracja sprzętu, ćwiczenie pływania wzdłuż sieci. W akwenach gdzie występują sieci pływamy wolno i dokładnie obserwujemy otoczenie.

Artykuł ten nie wyczerpuje całości zagadnienia. Sygnalizuje tylko problem. Mam nadzieję, że skłoni on osoby wybierające się na wraki do wcześniejszego przećwiczenia wycinania się z sieci pod okiem doświadczonego instruktora. Mam nadzieję, że wszyscy czytelnicy zapoznają się ze stroną praktyczną podczas ćwiczeń, a nie w czasie normalnego nurkowania.
 
Autor zdjęcia Tomasz TATAR
Autor zdjęcia Tomasz TATAR
 

 

Leszek NOWAK
SDI TDI INSTRUKTOR
ABYSS DIVING