Powrót do strony głównej
JAK ZNALAZŁEM GOYE

REDAKCJA:
- Dlaczego zainteresowałeś się sprawą wraku GOYI?

Grzegorz "BANAN" DOMINIK:
- Odnalezieniem wraku GOYI zainteresowałem się tak naprawdę po przeczytaniu artykułu o odnalezieniu legendarnego TITANIC'a. Pomyślałem wówczas, że przecież są większe tragedie morskie i to u nas "pod nosem".

- Kiedy rozpocząłeś poszukiwania?

- Poszukiwania rozpocząłem już w 2000r. od zbierania jakichkolwiek danych i próby ustalenia pozycji. Później przyszedł czas na nagabywanie Jurka Lissowskiego żeby mi pomógł i popłynął tam. Pamiętam że Jurek już wówczas nie był zbytnio przekonany do tego pomysłu argumentując to tym, że jest to zbyt daleko i głęboko położony wrak i jak uda nam się go znaleźć to w perspektywie może kiedyś dochodzić do wypadków.
W końcu udało mi się go namówić obiecując iż będzie to wrak dostępny tylko dla nielicznej grupy nurków.
Pierwszy "atak" przypuściliśmy 25-29 lipca 2002 r. Z trzech nowo odkrytych wraków niestety żaden nie okazał się być GOYĄ. W skład grupy poszukiwawczej weszli Adam HARBUZ , Marek JAGODZINSKI , Leszek NOWAK, Marcin PIEKARSKI , Michał PORADA oraz gość z Czech Silvo PEKNIK.
Drugie podejście zaplanowaliśmy na sierpień 2002 roku. W pierwszym dniu poszukiwań tj. 26.08.2002 byłem sam ze swoim partnerem Michałem PORADĄ. Reszta ekipy nie zdążyła dojechać. Ponieważ pogoda była dobra zdecydowaliśmy się popłynąć. Zszedłem pierwszy, za mną Michał.

- No właśnie, jak wyglądał ten pierwszy kontakt z wrakiem?

- Wrak stał na stępce. Do dna było ok. 73.5m.Pamiętam że wrak wydawał mi się wtedy jakiś pusty i zbyt "świeży". W drodze powrotnej zabrałem z górnego pokładu strzaskany kompas. Po wyjściu na pokład byłem wręcz rozżalony że to znowu pudło. Pamiętam jak dziś jak po około 20 min. Mirek LISSOWSKI brat Jurka zawołał mnie i powiedział dosłownie: "zobacz BANAN jaki nowy wrak znalazłeś" pokazując swastykę widniejącą na częściach kompasu. Bardzo się wówczas ucieszyłem. Był to wtedy jedyny dowód na to, że chyba idziemy w dobrym kierunku.

- Jak przebiegała dalej akcja?

- Następne nurkowanie na wraku odbyło się po jednodniowej przerwie w dniu 28 sierpnia. W nurkowaniu wzięli udział oprócz mnie następujący nurkowie Michał PORADA Silvo PEKNIK oraz "gościnnie" Krzysztof STARNAWSKI. Pamiętam że rozpłynęliśmy się po wraku na wcześniej ustalone pozycje.
Mi w udziale przypadło "przeczesywanie" nadbudówki , ale i tak nic konkretnego nie znalazłem. Jedynie wrażenie zrobiły na mnie bardzo dobrze zachowane części wyposażenia statku tj. koło sterowe, telegraf itd. Dokonałem wtedy również wstępnych pomiarów, głównie dzięki temu że korzystałem z rebreathera o obiegu zamkniętym, który pozwolił mi pozostać na wraku przez 50 min.

- Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci z tego nurkowania?

- Pływając po wraku, nie mając stu procentowego potwierdzenia czułem że to jest to, tzn. GOYA. Czasu na takie rozmyślania miałem sporo, bo wynurzyłem się po prawie 3-ech godz.

- Teraz jesteś już pewien?

- 100 procentowej pewności nie ma nigdy dopóty dopóki się nie znajdzie np. dzienników pokładowych albo napisów na burtach, rufie czy innych elementach statku. We wrześniu ubiegłego roku skontaktował się ze mną Silvo pytając czy może popłynąć na "GOYE" ze swoimi chłopakami. Zdziwiłem się że mnie w ogóle o to pyta. Z tej wyprawy pochodzi jedyny jak do tej pory film, który coraz bardziej przekonywał mnie, że to może być GOYA. 90-cio procentowej pewności nabrałem w październiku ubiegłego roku po otrzymaniu materiałów filmowych z niemieckiej telewizji, które zawierały zdjęcia z okresu jego budowy w stoczni w BERGEN oraz dane techniczne.

- Co wtedy czułeś?

- Głównie satysfakcję, że tyle pracy i środków nie poszło na marne.

- Dlaczego więc o odkryciu zrobiło się głośno dopiero teraz?

Na szersze opublikowanie dokonanego odkrycia nie zdecydowałem się z kilku powodów. Po pierwsze obawiałem się że spowoduje to pielgrzymki ludzi, żądnych sławy pseudo odkrywców, co może spowodować lawinę wypadków ze względu na ciężkie warunki panujące na wraku. Jak widać na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. Po drugie bałem się że może dojść do rozkradania wraku co w moim przekonaniu i tak niedługo nastąpi. Po trzecie zrozumiałem że Jurek po prostu miał rację.
Wraki odkrywam po to aby mogli je eksplorować inni, ale nie w taki sposób jak to się dzieje obecnie, ponieważ z kilkunastu wraków które do tej pory znalazłem większość została już dawno splądrowana.



Grzegorz "BANAN" DOMINIK